Właściwie, tytuł powinien brzmieć “co miłego ma Flock?” A Flock ma się czym pochwalić nawet w dziedzinie rzeczy małych, a cieszących niezwykle.
Pierwsza rzecz, do której się szybko przyzwyczaiłem to automatyczne otwieranie wyników wyszukiwania (pochodzących zarówno z paska wyszukiwania, jak z menu kontekstowego) w nowej zakładce (karcie, jak uczy nowa nomenklatura). Wcześniej byłem zmuszony stosować podwójną kombinację Ctrl+T, Ctrl+K. Teraz wystarczy to ostatnie, a wyniki grzecznie ominą oglądany obecnie dokument, ładując się obok niego.
Druga z małych rozkoszy to automatyczne wyłapywanie prób tworzenia nowych okien i przekazywanie ich do nowych kart. Jedyne dwie funkcje, jakich brakuje mi względem rozszerzenia Tabbrowser Preferences to otwieranie popupów, jeśli skrypt definiuje dla nich konkretne rozmiary (niektóre rzeczy kiepsko wyglądają w kartach w zmaksymalizowanym oknie przeglądarki) i możliwość zamykania tabów przez kliknięcie środkowym przyciskiem na ich tytule.
Pomyślałem też, że miłoby zaimplementować inną funkcję: Flock domyślnie chowa fawikonę dla nieaktywnych kart, byłoby jednak miło, gdyby throbber był widoczny zawsze – otwierając kartę w tle jestem co chwilę zmuszony przełączać się na nią, by dowiedzieć się, czy dane się w końcu załadowały. W Firefoksie widzę throbber i wiem, że mogę nadal spokojnie czytać bieżący dokument.